Gdzie się zatrzymać
Najlepsze apartamenty rodzinne przy Typhoon Lagoon
Mokre stroje kąpielowe, dmuchane zabawki i pięciolatek, który odmawia drzemki w zwykłym pokoju dwuosobowym, tłumaczą, dlaczego hotele z apartamentami rodzinnymi wokół Disney's Typhoon Lagoon cieszą się takim powodzeniem. Marriott's Sabal Palms wynajmuje wille z pełną kuchnią i pralką kilka kilometrów od parku, Pura Vida oferuje trzypokojowe jednostki apart hotelowe z własną aneksem kuchennym, a Drury Plaza Hotel Orlando utrzymuje pokoje rodzinne nieco ponad dwa kilometry od Disney Springs, z salą zabaw na wieczory, gdy nikt nie chce opuszczać terenu. Żaden z nich nie należy do samego parku, ale wszystkie zbudowano z myślą o grupie większej niż mieści się w standardowym pokoju dwuosobowym.
Hotele w Disney's Typhoon Lagoon
Dzień w Typhoon Lagoon kończy się stertą mokrych ręczników, piaszczystymi sandałami i dziećmi, które potrzebują miejsca, dokładnie tym, z czym nie radzi sobie zwykły pokój hotelowy. Adresy z tej listy rozwiązują to inaczej: jednostki w stylu willi z pełną kuchnią do gotowania po dniu jedzenia parkowego, trzypokojowy apart hotel na wyjazd kilku rodzin dzielących koszty albo standardowy hotelowy pokój rodzinny z prawdziwą restauracją na dole na wieczory, gdy nikt nie ma ochoty gotować. Łączy je wystarczające oddzielenie przestrzeni dorosłych od dziecięcej, by pora snu o dziewiątej dla jednego dziecka nie oznaczała gaszenia świateł dla całej grupy.
Marriott's Sabal Palms stawia na samodzielność: wille z pełną kuchnią, oddzielną strefą wypoczynkową, miejscem na bagaże i pralką znajdują się kilka minut od Walt Disney World, z siłownią w klubie z rowerkami stacjonarnymi i sprzętem cardio oraz basenem zewnętrznym otoczonym palmami i leżakami. To wybór dla rodziny, która przed dniem w parku chce przygotować prawdziwe śniadanie zamiast stać w kolejce po kawę, oraz dla dziadków, którzy wolą własną przestrzeń na końcu korytarza niż dzielony pokój z wnukami, z odtwarzaczem DVD na deszczowe popołudnie i własną spiżarką na przekąski dla wszystkich.
Pura Vida idzie o krok dalej z jednostkami trzypokojowymi z dwiema pełnymi łazienkami, każda z balkonem z widokiem na ogród lub jezioro i w pełni wyposażonym aneksem kuchennym, wokół basenu typu infinity z barem i siłownią dla dorosłych, gdy dzieci już mocno śpią spokojnie. W odległości około siedmiu kilometrów od Disney Springs i Disney's Boardwalk, niedaleko też od Epcot i SeaWorld, sprawdza się najlepiej przy wspólnym wyjeździe kilku rodzin razem, które chcą prawdziwego oddzielenia jednostek zamiast sąsiadujących pokoi hotelowych rozdzielonych cienką ścianą i jednym wspólnym korytarzem dla wszystkich gości hotelu.
Drury Plaza Hotel Orlando – Disney Springs Area pozostaje bliżej klasycznego formatu hotelowego, ale wyraźnie powiększa pokój rodzinny, z klimatyzacją, biurkiem do pracy i restauracją rodzinną na dole serwującą kuchnię amerykańską, włoską i grillową, do tego codzienne śniadanie w formie bufetu wliczone w pobyt dla całej rodziny wraz z dziećmi. Sala zabaw daje dzieciom miejsce, by rozładować energię w deszczowy wieczór, taras i jacuzzi zajmują się potrzebami rodziców po całym dniu, a Disney Springs leży nieco ponad dwa kilometry dalej, więc na kolację nie trzeba brać ani samochodu, ani wahadłowca.
Okolica Lake Buena Vista i Bonnet Creek wokół Disney Springs działa niemal jak kampus hotelowy zbudowany specjalnie z myślą o wielopokoleniowych wyjazdach: osiedla willowe z własnym klubem, wieże resortowe z własną leniwą rzeką i stały przepływ wahadłowców dopasowany do godzin otwarcia i zamknięcia parków. To mniej dzielnica, a bardziej strefa logistyczna, ale strefa logistyczna, która dobrze rozumie, czego naprawdę potrzebuje rodzina podróżująca z dziadkami, małymi dziećmi i nastolatkami pod jednym dachem: najpierw przestrzeni, a zaraz potem bliskości parku.
Okiem podróżnikaRozdzieliliśmy się na willę z dziadkami na końcu korytarza i dziećmi w pokoju z piętrowymi łóżkami, i pierwszego wieczoru po powrocie z parku wodnego nikt nie musiał kłócić się o prysznic ani pilota od telewizora; teściowa robiła kawę w kuchni, podczas gdy reszta z nas wypłukiwała piasek z toreb basenowych w pralni, a cały wyjazd bardziej przypominał wynajęty dom z parkiem w pobliżu niż zwykły pobyt w hotelu.